Design thinking po fabrykancku

 

Łukasz Śwituniak   12-01-2016

 

Każdy z nas zna określenia „od pucybuta do milionera” albo „amerykański sen”. Dzisiaj, kiedy możliwości rozwoju są nieporównywalnie większe niż sto lat temu, oba stwierdzenia straciły trochę na świeżości. Mimo to „american dream” może ziścić się nie tylko na nowojorskim Wall Street, ale także na łódzkim bruku: zgierskim, pabianickim, tomaszowskim etc.

„Ziemia Obiecana” Władysława Reymonta to obraz okrutnego kapitalizmu i miasta – potwora, pożerającego masy ludzkie niczym rekin ludojad. Mieszkańcy Łodzi darzą tę powieść jednak szczególnym sentymentem. Nie dość, że opisuje XIX wieczne zakamarki miasta włókniarzy, to jeszcze prezentuje wielkie fortuny fabrykantów. I chociaż postaci Hermana Bucholca, Szai Mendelsohna czy Muellera są fikcyjne, to miały swoje pierwowzory, które były równie bajecznie bogate. Świadectwem ich potęgi są zachowane do dziś olbrzymie kompleksy fabryczne oraz piękne pałace. Swoje imperia budowali na surowym korzeniu. Żyli w luksusie, a obecnie są zapamiętani jako osoby wielce zasłużone dla Łodzi. Było oczywiście mnóstwo pomniejszych fabrykantów, którzy posiadali skromniejsze zasoby finansowe i tylko jedną lub dwie fabryki. Oni również tworzyli atmosferę miasta. Dzięki nim z małego, zacofanego miasteczka powstała tętniąca życiem metropolia. Oni jako pierwsi zaczęli budować markę dzisiejszej Łodzi, a co za tym idzie, tożsamość dzisiejszego Łódzkiego.

Idea marki Łódzkie promuje

Pionier rozwiązań, które czyni życie łatwiejszym i przyjemniejszym

 

Nie można powiedzieć, że łódzkim robotnikom w drugiej połowie XIX wieku żyło się łatwo i przyjemnie. Ich życiem była ciężka praca w zakładach włókienniczych. Fabrykanci z czasem zauważyli zależność między poprawą warunków bytowych a wydajnością pracy robotników i jednocześnie swoim zyskiem. Stąd rozwój filantropii, początki systemu świadczeń socjalnych, rozwój infrastruktury poprawiających jakość życia robotników, takiej jak mieszkania służbowe, sklepy i szpitale, kościoły. Rozwijał się transport kolejowy i miejski. Z czasem zaczęto nawet zachęcać do zdrowszego trybu życia, między innymi przez promowanie uprawiania ogródków i organizację zabaw w parkach.

Wartości marki

Otwartość, użyteczność

 

W 1861 roku w Łodzi wybuchł bunt tkaczy. Dlaczego? Bo do fabryk trafiły maszyny, a robotnicy bali się, że innowacje zabiorą im chleb. Tak się oczywiście nie stało, a jedynie przyśpieszyło produkcję. Pionierem mechanizacji wśród lodzermenschów był Ludwik Meyer, który pierwszą maszynę parową zainstalował w swojej fabryce w 1839 roku. Był pierwszym w Królestwie Polskim, który zastosował tego rodzaju urządzenie w przemyśle.

Wiedza

Fabrykanci doskonale wiedzieli jak zbić swoje fortuny. Najlepszym przykładem są dwa topowe nazwiska wśród łódzkich przemysłowców: Karol Scheibler i Izrael Poznański. Pierwszy z nich terminował u swojego wuja Fryderyka Schlossera w Ozorkowie. Szczególnym wyzwaniem dla niego było zarządzanie fabryką po jego śmierci. Poznański zaczynał jeszcze skromniej, jako pomocnik ojca w sklepie z bawełną i lnem. Jednak wiedza to nie tylko sama nauka. Wiedza przydaje się w każdym momencie życia i trzeba umieć ją zdobywać. Karol Scheibler tylko sobie znanym sposobem dowiedział się o wojnie secesyjnej w Stanach Zjednoczonych i idących za nią wzrostem cen na bawełnę. Zgromadził odpowiednie zapasy, które podczas kryzysu sprzedawał po bardzo wysokich cenach. Dzięki temu stał się najbogatszym człowiekiem w Łodzi i jednym z najbogatszych w Królestwie Polskim.

 

Mija sto lat, mamy rok 2016. Do tego momentu fabryki w Łodzi i regionie trzykrotnie przeżywały kryzys, aż do definitywnego upadku przemysłu włókienniczego po 1989 roku. Nagle okazało się, że władze stoją przed olbrzymim problemem, jakim jest rzesza osób zwolnionych z zakładów i pozostających bez pracy. Sprawa zamkniętych budynków fabrycznych, oddanych we władanie matki natury i nieubłagalnie płynącego czasu, zeszła na drugi plan. Zabytkowe obiekty zaczęły powoli znikać z krajobrazu miasta. Nie tylko dlatego, że była to najprostsza droga do rozwiązania ich problemu. Przede wszystkim brakowało pomysłów nie tylko na zagospodarowanie, ale również na źródła pozyskania środków.

Duże możliwości finansowe dało przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Okazało się, że pozyskiwanie funduszy stało się mniej kłopotliwe niż dekadę wcześniej. Najważniejszą zmianą było świeże spojrzenie na problem. Industrialne pozostałości po Ziemi Obiecanej przestały być traktowane jak kula u nogi, zrozumiano potrzebę ich ratowania dla pokoleń zanim znikną zupełnie z tkanki miasta. Jednak sama poprawa stanu technicznego fabryk, choć konieczna, nie wystarczała. Rewitalizacja musiała odbyć się na wyższym poziomie, obejmującym przestrzeń publiczną i kwestię użyteczności społecznej. I na szczęście okazało się, że słowo „fabryka” może nabrać nowego znaczenia.

Pionierem rewitalizacji w Łodzi była Manufaktura. W ubiegłym roku minęło dokładnie 10 lat od jej otwarcia. Ogrom przedsięwzięcia nie robi już takiego wrażenia jak w maju 2006 roku. A było czym się chwalić. Manufaktura to pierwsze w Polsce centrum handlowo – rozrywkowe zorganizowane w całkowicie odnowionym kompleksie pofabrycznym. Stare budynki zyskały zupełnie nową funkcjonalność – w przędzalni powstał czterogwiazdkowy hotel, w wykończalni kompleks kinowy, restauracje i Muzeum Fabryki. Manufaktura była pierwszym krokiem Łodzi w kierunki ponownego zostania „drugim Manchesterem”. Angielskie miasto także przeżyło upadek ekonomiczny, stało się synonimem infrastrukturalnej brzydoty. Po czym przeszło niesamowitą metamorfozę. Manufaktura stała się pionierem zmian rewitalizacji dziedzictwa postindustrialnego w Polsce, za jej przykładem poszły kolejne duże miasta: Poznań, Gdańsk, Warszawa czy Wrocław. Ale to Łódź i jej pomysł były pierwsze.

Dzisiaj w samej Łodzi rewitalizacji doczekały się: Przędzalnia Scheiblera, liczne kamienice w Śródmieściu, zespół fabryczny (choć niestety niecały) Grohmana, trwa odnowa Księżego Młyna i famuł na ulicy Ogrodowej.

Rewitalizacja starych pofabrycznych budynków i nadanie im nowych funkcji we współczesnym mieście wpływa na poprawę jego wizerunku, ale także jest przejawem wykorzystania kreatywności i pomysłowości mieszkańców regionu w procesie budowania tożsamości regionalnej i dumy lokalnej. Co więcej jest to także wykorzystania metod myślenia projektowego w rozwiązywaniu problemów związanych z zaniedbaną infrastrukturą miejską.

Niebawem będziecie mogli przeczytać więcej opowieści z naszego regionu. Tymczasem jeśli spodobała Wam się ta historia, podzielcie się nią ze znajomymi, a jeżeli chcielibyście otrzymywać powiadomienia o nowych tekstach na blogu, wpiszcie się do naszego newslettera, żadnej aktualności nie przegapicie.

Newsletter

Zamów bezpłatny newsletter i bądź na bieżąco z nowościami z obszarów takich jak: design thinking, innowacje, kreatywność, zarządzanie projektami. Powiadomimy Cię o najświeższych wpisach.

A+
A-

Newsletter

Zamów bezpłatny newsletter i bądź na bieżąco z nowościami z obszarów takich jak: design thinking, innowacje, kreatywność, zarządzanie projektami. Powiadomimy Cię o najświeższych wpisach.

Wpisz swoje imię i dowiedz się, co przygotowaliśmy dla Ciebie na Festiwalu!




Projekt współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz z budżetu Samorządu województwa łódzkiego

FUNDUSZE EUROPEJSKIE DLA ROZWOJU REGIONU ŁÓDZKIEGO